22102017Nowości:
   |    Rejestracja

Badali malarię, wpadli na trop leku na raka


Podczas badań nad szczepionką przeciwko malarii dla kobiet w ciąży naukowcy z Uniwersytetu w Kopehadze oraz University of British Columbia trafili na ślad białka, które może być efektywnym lekiem przeciwko nowotworom. Uczeni mają nadzieję, że w ciągu najbliższych 4 lat rozpoczną badania kliniczne na ludziach.


 

Uczeni zauważyli, że pewien węglowodan (glikozoaminoglikan) łożyska, z którym za pośrednictwem białka VAR2CSA wiążą się zarażone zarodźcem malarii erytrocyty, jest identyczny jak węglowodan obecny w komórkach nowotworowych. W laboratorium stworzono więc połączenie rekombinowanego białka zarodźca sierpowego i toksyny, które „wyszukuje” komórki nowotworowe i jest przez nie wchłaniane. Uwolniona toksyna zabija komórkę. Proces ten obserwowano zarówno w hodowlach, jak i u myszy cierpiących na nowotwory.

Zarodziec malarii wymusza na erytrocytach ekspresję białka VAR2CSA, które łączy się z węglowodanem zwanym siarczanem chondroityny (CS). Związek ten występuje w łożysku oraz wielu komórkach nowotworowych. Z tego właśnie faktu postanowili skorzystać uczeni.

„Naukowcy od dekad poszukiwali podobieństw pomiędzy łożyskiem a nowotworami. Łożysko w ciągu paru miesięcy rozwija się z kilku komórek do organu ważącego kilogram. Dostarcza płodowi tlen i substancje odżywcze w obcym dla niego otoczeniu. W taki sam sposób rozwijają się guzy nowotworowe – rosną w obcym środowisku” – mówi profesor Ali Salanti z Uniwersytetu w Kopenhadze. To Salanti podczas testów nowej szczepionki przeciwko malarii zauważył wspomniany na wstępie węglowodan i natychmiast skontaktował się z profesorem Madsem Daugaardem z Kanady. Dalsze badania prowadzili już wspólnie.

„Zbadaliśmy funkcję tego węglowodanu. W łożysku odpowiada on za szybki wzrost. Eksperymenty wykazały, że tę samą rolę spełnia w komórkach nowotworowych. Umieściliśmy w jednym miejscu zarodźca malarii i komórki nowotworowe, a zarodziec zareagował tak, jakby komórki te były łożyskiem i się do nich przyczepił” – mówi Salanti.

Uczeni przetestowali następnie tysiące rodzajów komórek nowotworowych, m.in. nowotworów mózgu czy białaczki. Okazało się, że białko malarii przyczepia się do 90% z nich. Testy na myszach z nowotworami dały obiecujące wyniki. Na przykład w przypadku dającego przerzuty nowotworu kości pięć na sześć myszy przeżyło niemal 8 tygodni. Tak długo nie żyło żadne zwierzę z grupy kontrolnej. „Połączenie białka i toksyny zabija komórki nowotworowe” – mówi Daugaard. „Wydaje się, że białko przyczepia się do komórek nowotworowych, natomiast generalnie pomija zdrowe tkanki. Odsetek przeżywalności u myszy, które otrzymywały związek białka i toksyny, był znacznie wyższy niż u nieleczonych zwierząt. Trzy dawki mogły zatrzymać wzrost guza, a nawet doprowadzić do jego zmniejszenia się” – stwierdził doktorant Thomas Mandel Clausen.

Uniwersytet w Kopenhadze powołał do życia firmę biotechnologiczną VAR2pharmaceuticals, która zajmie się prowadzeniem badań klinicznych nad potencjalnym lekiem. „W najbardziej optymistycznej wersji testy kliniczne rozpoczną się w ciągu 4 lat. Najważniejsze pytanie brzmi: czy zadziała to u człowieka oraz jakie dawki będzie tolerował ludzki organizm, zanim pojawią się poważne skutki uboczne. Jednak jesteśmy optymistami, gdyż wydaje się, że to białko łączy się z węglowodanem obecnym wyłącznie w łożysku i komórkach nowotworowych” – mówi Salanti.

Autorstwo: Mariusz Błoński
Na podstawie: News.KU.dk
Źródło: KopalniaWiedzy.pl

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

1 komentarz dla artykułu "Badali malarię, wpadli na trop leku na raka"

  1. Mieszko1w pisze:

    Metod walki z chorobami (w tym przypadku z rakiem) jak widać jest dużo. Te najbardziej inwazyjne, czyli ingerencje chirurgiczne też w pewnych okolicznościach mogą być niezbędne. Należałoby się jednak skupić na profilaktyce nowotworowej. Wiemy już z prac Noblistów tj.: Warburga, Embdena i Mayerhoffa czym żywią się komórki nowotworowe. Prace tychże naukowców zastały ogłoszone publicznie już w latach 30 tych ubiegłego wieku (1931 rok) – dlaczego więc badacze, lekarze oraz osoby zajmujące się tym zagadnieniem nie biorą pod uwagę tych wyników? Naukowcy ci odkryli, że komórki nowotworowe pozyskują energię do życia w sposób beztlenowy (czyli odwracając ten układ, można by zahamować dalszy rozwój komórek, ograniczając spożycie węglowodanów w diecie). Paliwo z którego czerpią dla siebie energię to głównie cukrowce: glukoza ale na fruktozie rosną najszybciej. Jeśli teraz dodamy do tego informacje o insulinie, (czyli to, że insulina jest hormonem anabolicznym i stymuluje rozrost wszelkich komórek – w tym nowotworowych również) to już mamy pewien obraz choroby oraz wnioski, jak należałoby postępować przy leczeniu raka.

    Propaganda, którą codziennie jesteśmy bombardowani, nie pozwala nam logicznie myśleć. Otóż wmawianie ludziom o szkodliwości tłuszczów, straszenie cholesterolem, nie pozwala nam wyrwać się z tego zaklętego kręgu nawyków żywieniowych. Jak wynika z prac wspomnianych naukowców, jest to choroba metaboliczna a nie genetyczna. Tak więc, to MY sami mamy największy wpływ na jej pojawienie się i rozwój lub jej niebyt. To MY sami karmimy swoje ciało pokarmem, który jak się okazuje, najlepiej służy rozwojowi chorób w tym raka. Okazuje się że całe nasze generacje (dziadkowie, MY, nasze dzieci i wnuki) idziemy złą drogą …. i kiedyś będziemy musieli z tej drogi zawrócić.

    W najgorszym położeniu są ci, którzy mieszkają w miastach i nie mają możliwości wyprodukowania sobie dobrej żywności – są więc skazani na to, co korporacja rzuci im na półki sklepowe. I tutaj kończy się nasza możliwość wyboru czyli gdzieś przepadła nasza WOLNOŚĆ ….. nie mamy żadnego wyboru, (choć z pozoru wydaje się, że jest inaczej) – kolorowe, dobrze opakowane produkty zachęcają i ceną i świeżością), ale w środku jest mnóstwo szkodliwej chemii, z którą nasz organizm źle sobie radzi. Jak temu zaradzić? To nie jest takie proste, ponieważ rynek spożywczy kształtował się w naszym kraju (raczej był psuty) przez okres co najmniej 25 lat. To nasze rządy wpuszczały kolejno zagraniczne korporacje chemiczne, nasienne, przetwórcze, farmaceutyczne itd… jako zbawców w reformowaniu naszego rynku, których zadaniem nie było dobrze wykarmić Polaków, ale wprost przeciwnie – podtruć ich na tyle, aby zaraz nie pomarli tylko jeszcze długo musieli się leczyć z tych trucizn, które to sami spowodowali. Chorzy ludzie to czysty interes i złota żyła, a nasze lenistwo czerpania gotowego z półek sklepowych wykorzystują inni i to teraz MY mamy ten problem a ONI NASZE pieniądze i gwarancję na jeszcze większe dochody z leczenia chorych Polaków.
    Cdn…..

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz